Artur Kuciapski: "Zakończyłem duży projekt mojego życia"


4 lata temu objawienie, miał być następcą Adama Kszczota i Marcina Lewandowskiego. Ale dziś, w wieku zaledwie 25 lat, kolce zawiesza na kołku. Nie chce, ale musi. Artura Kuciapskiego, wicemistrza Europy w biegu na 800 m (Zurych 2014), posiadacza szóstego wyniku w historii polskiej lekkiej atletyki (1:44.89), zmusza do tego poważna choroba.

Średniodystansowiec AZS AWF Warszawa wdarł się do europejskiej elity niespodziewanie, bo 4 lata temu nikt nie typował go do medalu ME. Dzięki fantastycznemu finiszowi wywalczył srebrny krążek przegrywając tylko z Kszczotem. Wróżono mu wielką karierę, ale przyszłość przyniosła tylko kontuzje.

W 2015 roku jeszcze potwierdził możliwości, został młodzieżowym mistrzem Europy, ale później, miast przygotować się do igrzysk w Rio, rehabilitował się po kolejnych operacjach. Rozbrat z bieżnią trwał dwa lata. Wrócił w 2017 roku sięgając po srebro w sztafecie 4x800 m podczas IAAF World Relays i tytuł wicemistrza Polski na 800 m.

Kolejny sezon miał być jeszcze lepszy, zbliżały się wszak kolejne Mistrzostwa Europy. Ale tytułu drugiego na kontynencie nie bronił, w tym roku znów nie pojawił się na bieżni.

Na łamach Przeglądu Sportowego wyznał, że musiał zakończyć karierę. Organizm nie był już przygotowany na maksymalne obciążenia treningowe. Okazało się, że przyczyną jest wykryta u Kuciapskiego poważna choroba: zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa.  

– Nie łączę poprzednich kontuzji z tą chorobą. Urazy wynikały z dysfunkcji mięśniowej i słabych mięśni, które nie pracowały odpowiednio, a inne partie ciała wykonywały za nie całą robotę. To nie było nic związanego z chorobą genetyczną, która, wcześniej czy później, i tak by się objawiła. U mnie wyszła na jaw wieku 23 lat na skutek przeciążeń treningowych. Takie przeciążenia są u sportowców rzeczą normalną – powiedział nam Artur Kuciapski. I dodał, że miał spore szczęście, bo zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa to choroba trudna do zdiagnozowania.

– To był szczęśliwy przypadek. Miałem liczne rezonanse kręgosłupa, zarówno odcinka lędźwiowego, jak i piersiowego. Ale nie miałem sprawdzonego odcinka krzyżowo-biodrowego, gdzie zaczynał się problem. Doktor Jan Sokal, który współpracuje z naszymi siatkarzami, bardzo dużo mi pomógł i zaprosił do siebie do szpitala. Tam znaleziono zmiany i skierowano mnie do reumatologa.

– Pani doktor powiedziała, że to oznacza koniec kariery – kontynuuje opowieść Artur – ale mam szczęście w nieszczęściu, bo choroba została szybko wykryta. Lekarka mówi, że wielu lekarzy nie potrafi wykryć ZZSK, bo objawy są bardzo różne. Mnie np. bolała noga, cały mięsień dwugłowy, mięśnie pośladkowe, a to przecież ze stawami nie miało nic wspólnego – opisuje nasz rozmówca.

Biegacz nie ma jednak zamiaru rezygnować ze sportu, zresztą, ruch – oprócz leczenia farmakologicznego – jest jednym ze sposobów ograniczenia skutków choroby. Na razie wybór padł na boks, który jest dla niego zabawą i ucieczką. Artur Kuciapski współpracuje też z Wyższą Szkołą Edukacji w Sporcie i prawdopodobnie otworzy sekcję lekkoatletyczną dla dzieci. – Zobaczymy, jak to się rozwinie. Chciałbym swą wiedzę, zdobytą przez 10 lat wyczynowego treningu, przekazać młodszym. Wszystko jest jeszcze w formie budowy, bo dopiero zakończyłem duży projekt mojego życia – kończy Artur Kuciapski.

RZ

zdj. Joanna Jóźwik/instragram arturkuciapski


Polecamy również:


Podziel się: