Łódź testuje półmaraton w maratonie. "Szatański pomysł”


Odwiedziliśmy konferencje prasową przed DOZ Maratonem Łódź. Największe zainteresowanie wzbudziły oczywiście rewolucyjne zmiany w formule maratońskiego weekendu, które obszernie omawiał dyrektor sportowy imprezy Michał Drelich.

– Maraton i półmaraton są dla tych właściwie przygotowanych treningowo, natomiast w biegu na 5 km może wziąć udział każdy wysportowany człowiek – opowiadał dyrektor. – Mieliśmy dużo wątpliwości co do takich rewolucyjnych zmian, omawialiśmy temat m.in. z obecnym tu wiceprezydentem Łodzi Tomaszem Trelą. Mamy nadzieję, że ten weekend pokaże, że taka zmiana była potrzebna. Na próbę poprawy najlepszego wyniku w półmaratonie na terenie Polski mamy specjalnie zakontraktowanych zawodników. Jak łatwo się domyślić, są to Afrykańczycy.

– Uczestnicy mogą przyjechać do Łodzi całymi rodzinami już w piątek – dodał wiceprezydent Łodzi – to jest niepodważalny walor tej nowej formuły, nad którą pracowaliśmy. W sobotę nie tylko dorośli mogą pobiec piątkę, ale też dzieci mają swoje biegi. A do tego zawodnicy będą podróżować komunikacją miejską za darmo.

Dyrektor zawodów nie zaprzeczał, że środek ciężkości imprezy jest w tym roku przesunięty na półmaraton. – Jak nie możemy być najlepsi w maratonie, to spróbujmy dołączyć do europejskiej czołówki półmaratonów – stwierdził wprost. – A dokładnie, to nie koncentrujemy się na jednym konkretnym dystansie, tylko na stworzeniu dużej imprezy z ofertą dla każdego biegacza, niezależnie od stopnia przygotowania – opowiedział nam już po zakończeniu konferencji. Sportowo z pewnością przesunięcie jest na półmaraton. Uznaliśmy, że dysponując takimi środkami jakie mamy, w półmaratonie możemy zdziałać bardzo dużo, natomiast w maratonie nie mielibyśmy takich możliwości.

– Trudno znaleźć inne takie miejsce może nawet na świecie, gdzie maraton i półmaraton nie tylko startują razem, ale też w trakcie biegu można zmienić decyzję, który dystans pobiec – opowiadał podczas konferencji prasowej. Później przyznał, że jest to „szatański pomysł”, ponieważ dla niektórych będzie to pokusa, by jednak wybrać krótszy dystans i wciąż zostać sklasyfikowanym i dostać medal. – Nie namawiamy do tego – dodał – ale chcemy wyjść naprzeciw tym, którzy przeszacują swoje siły albo będą mieli słabszy dzień.

Zapytaliśmy Michała Drelicha także o kolizję terminów z Pabianickim Półmaratonem, który w tym roku wypadł zaledwie tydzień wcześniej. Pabianiczanie zdecydowali się zorganizować swoje zawody po Świętach Wielkanocnych, a we wcześniejszych latach odstęp między imprezami zwykle wynosił trzy tygodnie. Tegoroczna frekwencja w Pabianicach przez to znacząco spadła.

– Biorąc pod uwagę takie zagęszczenie biegowego kalendarza, nie da się tak zaplanować imprezy, by nie wejść w kolizję z jakimś innym wydarzeniem – stwierdził. – W ten sam weekend jest półmaraton w Poznaniu, a tydzień wcześniej wypadł Pabianicki Półmaraton. W tym roku tak to wypadło ze względu na Wielkanoc, może za rok znów będzie odstęp trzech tygodni. Na dłuższą metę takie kolizje terminów są nie do uniknięcia – przyznał dyrektor sportowy DOZ Maratonu Łódź.

Michał Drelich opowiedział również, jakim wyzwaniem logistycznym jest organizacja ekidenu, czyli maratońskiej sztafety. Jej uczestnicy zostaną rozwiezieni specjalnymi autobusami na starty swoich zmian. Trzeba będzie również dostarczyć w odpowiednie miejsca ich depozyty z rzeczami osobistymi. W sztafecie biorą udział sześcioosobowe drużyny. Ich członkowie będą mieli do pokonania na przemian 5- i 10-kilometrowe zmiany, a ostatni przebiegnie 7,195 km.

W najbliższy weekend na naszym portalu obszerne sprawozdania z Łodzi. W sobotnie południe biegniemy w Ibuprom Sport Żel 5k Run, a w niedzielę relacjonujemy maraton oraz „połówkę”, która może się okazać najszybsza w Polsce.

Wysłuchał Kamil Weinberg


Polecamy również:


Podziel się: