Maraton Podhalański: Organizatorzy mówią żegnajcie, uczestnicy do zobaczenia!


W niedzielę 13 maja swój ostatni rozdział zapisał Maraton Podhalański. W przyszłym roku impreza już się nie odbędzie. Wszystko z powodu „problemów organizacyjnych”, choć pewna furtka wciąż ma uchylone drzwi.

Bieg rozgrywany na trasie z Nowego Targu do Zakopanego reklamowany był jako jeden z najpiękniejszych maratonów na świecie. O ile malownicza trasa faktycznie kusiła widokami, tak przewyższenia już nieco odstraszały potencjalnych uczestników. Zwłaszcza w czasach, gdy większość biegów na tym dystansie staje się coraz bardziej płaskimi. Nie brakowało jednak osób, którzy przyjeżdżały „pod samiuśkie Tatry” nie tylko po rekordy życiowe, ale po dobrą zabawę i chęć zabawy w niepowtarzalnym klimacie.

Zawody zadebiutowały w 2015 roku i rozgrywane były pod hasłem „Rozbiegajmy Podhale”. Pierwszą edycję ukończyło 220 osób. Kolejna przyniosła znaczący spadek frekwencji. W 2016 r. dwa dystanse, maraton i półmaraton, ukończyło w sumie 126 biegaczy. W 2017 roku przyszłość maratonu stanęła pod znakiem zapytania. Wszystko z powodu braku sponsorów. „Nie trzeba dużo, żeby zawody się odbyły. Chodzi o kwoty rzędu między 20 a 30 tys. złotych” - mówili nam wtedy organizatorzy.

Ostatecznie ubiegłoroczny Maraton Podhalański zgromadził blisko 100 uczestników i to na dwóch dystansach. Było to tylko odroczenie tego, co jak widać musiało nastąpić.

- W tym roku impreza odbyła się tylko dlatego, że szkoda nam było z niej zrezygnować. Jednak jakaś nieprzychylność lokalnych samorządów do organizacji takiego wydarzenia sprawia, że bieg ten nie może się dłużej odbywać. Głównym czynnikiem jest brak sponsora, choć teraz to już nie wiem czy pieniądze by coś zmieniły. Napotykaliśmy wiele problemów - powiedział nam Krzysztof Mroszczak, organizator maratonu.

– Nie myśleliśmy o tym czy zmienić formułę biegu i postawić tylko na półmaraton. Jak widać nie cieszył się on dużym zainteresowaniem – dodał organizator.

Ostatnia edycja maratonu pod Tatrami rozgrywana była w serdecznej i gorącej atmosferze. Nie chodzi tu tylko o panujący w całym kraju upał, ale też żal z powodu tego, że coś się kończy.

– Na pewno była to szczególna edycja. Cieszę się, że przebiegła bez problemów. Faktycznie było bardzo gorąco, co nas momentami zaskoczyło na punktach odżywczych. Wody i napojów izotonicznych zużyliśmy nieporównanie więcej niż w poprzednich latach. Pogoda zaskoczyła też biegaczy, nawet takich którzy biegli u nas kolejny raz. Na szczęście wszyscy dali radę dobiec do mety – relacjonuje organizator.

Na portalach społecznościowych nie brakuje pozytywnych opinii na temat zawodów:

„Na żadnym innym biegu nie sponiewierałem się tak jak wczoraj na Waszej maratońskiej trasie. Proszę kontynuować, bo mam ochotę w kolejnej edycji wziąć rewanż”

- pisze pan Krzysztof.

„Najpiękniejsze 42 km na świecie zginąć nie może. 4 raz biegłem i nie tylko ja. Pogoda super, widoki też no i do zobaczenia ze rok”

- dodaje pan Waldemar.

Cieniem szansy do zorganizowania kolejnych edycji Maratonu Podhalańskiego jest przejęcie biegu przez nowego organizatora.

– Przy każdej okazji mówiliśmy, że jest to ostatnia edycja. Oczywiście uczestnicy chcą, żeby bieg się dalej odbywał. Mają nadzieje, że nie mówimy im żegnajcie, tylko do zobaczenia. Niestety tak to nie działa. Chyba, że ktoś będzie chciał się podjąć kontynuowania tego maratonu. Może świeży pomysł i nowa wizja pomogą... choć nie przypuszczam – dodaje Krzysztof Mroszczak.

4. Maraton Podhalański ukończyły 129 osoby, z czego 72 na głównym dystansie. Zwycięzcami zostali Maciej Bochnak z rezultatem 3:16:28, oraz Renata Ginszt z czasem 4:10:24.

W półmaratonie triumfowali Kamil Gałdyn z wynikiem 1:43:43 oraz Małgorzata Mejka, która trasę pokonała w 1:55:42. Czas pokaże czy przyjdzie im kiedyś bronić tytułów.

Pełne wyniki: TUTAJ

RZ


Polecamy również:


Podziel się: