"Moab 240 to prawdziwy potwór". Piotr Hercog przed startem do najdłuższego biegu w życiu


W piątek o 7 czasu miejscowego, czyli godzinie 16 w Polsce, Piotr Hercog stanie na starcie najdłuższego biegu swego życia. Trasa Moab 240 Endurance Run w amerykańskim stanie Utah liczy sobie 238 mil, czyli ponad 380 km długości oraz prawie 9 tysięcy metrów przewyższenia. Prowadzi przez pustynię, kaniony i dwa pasma górskie na terenie 2 parków narodowych Canyonlands i Arches.

Zawodnik Salomon Suunto Teamu wyruszył do Stanów Zjednoczonych ponad tydzień temu w towarzystwie zaprzyjaźnionych 11 osób, w tym… trojga rocznych dzieci. Podróżują po Stanach Zjednoczonych 3 kamperami. – Mamy różne cele – powiedział nam Piotr w telefonicznej rozmowie, gdy ekipa była akurat w Las Vegas i szykowała się do finałowego etapu podróży, do Utah. – Część mojej ekipy nastawia się na zwiedzanie, część będzie także mnie wspierać i serwisować na trasie, a moim celem jest dodatkowo trening i start w tym ekstremalnym biegu.

– Trochę mam „pietra” – przyznaje Hercog – ale jestem niesamowicie „podjarany”, tak jak już dawno nie byłem. Przypominają mi się dawne czasy, kiedy jeszcze startowałem w rajdach przygodowych, bo to będzie zbliżony czas wysiłku, ok. 70 godzin na trasie. A najdłuższe moje biegi do tej pory – Fuji, Patagonia czy UTMB –sięgały 23-24 godzin.

– Moab 240 Endurance Run będzie jednym z najtrudniejszych biegów w moim życiu – mówi Piotr Hercog. – Technicznie porównywalne były z pewnością zawody na Elbrusie czy w Patagonii, ale tu zdecydowanie większe będą i dystans, i wysokość. W dolinach pobiegniemy na poziomie 1600 m, a w najwyższych górach wzniesiemy się ponad 3100 m n.p.m. Średnia wysokość, na której będziemy biegali to 2,5 tysiąca metrów nad poziomem morza – wylicza biegacz.

Dodatkowe utrudnienie stanowi ogromna różnica temperatur. – Organizatorzy twierdzą, że w nocy może być nawet minus kilkanaście stopni, podczas gdy w dzień upał może przekraczać 30 stopni! To jak w słynnej Dolinie Śmierci, którą odwiedziliśmy po drodze, a w której odbywa się słynny ultramaraton Badwater – opowiada Piotr Hercog.

– Moim głównym celem jest ukończenie biegu, bo Moab 240 to prawdziwy potwór – mówi. – O ewentualnej pozycji na mecie i wyniku będę myślał dopiero pod koniec trasy. Czuję ogromny respekt – przyznaje i szacuje, że na sukces złożą się w równych częściach trzy czynniki: przygotowanie fizyczne, dobra logistyka i psychika. – Na krótszych biegach ultra, błędy można nadrobić dobrym wytrenowaniem. Dystans taki jak Moab 240 błędów nie wybacza – zakończył rozmowę Piotr Hercog.

Trzymamy zatem mocno kciuki! Piotr Hercog pokazał niejednokrotnie, że biegaczem jest znakomitym i potrafi radzić sobie w każdych warunkach, wygrywając choćby półtora roku temu 100-milowy Ultra Fiord w chilijskiej Patagonii, uznawany za jeden z najtrudniejszych biegów górskich na świecie.

Jesteśmy z Piotrem umówieni na rozmowę po jego szczęśliwym dotarciu na metę Moab 240 Endurance Run. Za kilka dni szukajcie zatem na naszym portalu gorących wrażeń zawodnika Salomon Suunto Teamu z ultrabiegu w stanie Utah.

Przebieg Moab 240 Endurance Run i postępy naszego biegacza można będzie śledzić TUTAJ.

Z Piotrem Hercogiem rozmawiał Piotr Falkowski


 

Polecamy również:


Podziel się: