Piekary Śląskie pomagają durś [ZDJĘCIA]


W tym roku na biegowej mapie Śląska pojawiły się aż dwa nowe biegi w Piekarach Śląskich. Po nocnym półmaratonie, dzisiaj zadebiutował 1. Bieg Charytatywny Pomagamy Durś. Deszcz i błoto nie przestraszyły biegaczy. Na starcie stanęło prawie 400 osób.

Sama nazwa biegu jest interesująca. Po pierwsze nawiązuje do grupy biegowej Lecymy Durś, która od pewnego czasu prężnie działa w Piekarach i zorganizowała dzisiejszy bieg. Po drugie stanowi pewną deklarację, bardzo wyrazistą zwłaszcza w kontekście pierwszej edycji biegu charytatywnego. Durś to po śląsku „cały czas”, „ciągle”. Piekarscy biegacze zadeklarowali więc chęć pomocy i zrealizowali ten plan. Dochód z biegu zostanie przeznaczony na Warsztaty Terapii Zajęciowej Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną w Piekarach Śląskich.

Uczestnicy imprezy mieli do wyboru bieg na głównym dystansie 11 km, towarzyszący o długości 5,5 km oraz marsz nordic walking na krótszym z dystansów. Tę ostatnią konkurencję przygotowano bardzo profesjonalnie, co nie zdarza się często, kiedy marsze nordic walking towarzyszą biegom ulicznym. Organizatorzy zadbali o szczegółowy regulamin a na trasie ustawili sędziów pilnujących poprawnej techniki i uczciwej rywalizacji.

W lekkim deszczu zawodnicy pokonali mierzącą 5,5 km pętlę, na której czekało ich, poza przeważającym asfaltem, także trochę błota. Nie narzekali jednak na niewygody, liczył się cel. – Dzisiaj pomagamy przez bieganie. To bardzo fajna inicjatywa i zawsze warto wystartować w takim biegu. Pomagamy innym przez to, co tak naprawdę robimy dla siebie – podsumowała Beata Materna z Lecymy Durś. – Bieg nie był ani trudny, ani łatwy. Trasa urozmaicona, trochę asfaltu, trochę błota. Bardzo na plus.

Pozytywnie o biegu wypowiadała się też Marzena Kozłowska z Bytomia, która w Piekarach zadebiutowała w zawodach: – Było super! Trenowałam, ale biegałam maksymalnie 4,5 km, więc jestem w szoku, że tak łatwo udało mi się przebiec 5,5 km. Trasa nie była trudna, chociaż myślałam, że będzie bardziej łagodna. Miałam mocny doping, dostałam kwiaty od moich najlepszych kibiców, czyli rodziny – opowiadała debiutantka. – Jestem bardzo zadowolona i myślę, że to najlepsze, co mogłam dzisiaj zrobić. Kuzyn męża jest w stowarzyszeniu i chcieliśmy im pomóc. Była mobilizacja.

Nową motywację odkrył Grzegorz Szeremeta, który biega od lat a niedawno uległ fascynacji nordic walking: - Pierwszy raz startowałem w sędziowanych zawodach i od razu żółta kartka. Zdarza się. Ale to dla mnie nowość, ale było bardzo fajnie. Dałem z siebie tyle, ile mogłem. Ogólnie świetny pomysł z tą imprezą. Organizatorzy trafili w dobry termin, było dużo chętnych do udziału i pomagania. Uważam, że to bardzo udany debiut – podsumował Grzegorz.

W biegu głównym zwyciężył Piotr Mrachacz, młoda gwiazda Miechowickiej Grupy Biegowej. Uzyskał wynik 41:15. Drugie miejsce zajął Dariusz Wilk (43:15) a trzecie Paweł Wylężek (43:31). Wśród pań najlepsze były Joanna Bereska z drużyny gospodarzy (54:41), Edyta Klimosz z Istebnej (55:51) oraz Marzena Krawczyk (55:55).

Na dystansie 5,5 km zwyciężyli Marcin Respondek z Lecymy Durś (23:19) oraz jego drużynowa koleżanka Kinga Szymonek (26:51). Podium dopełnili: Adam Skiba (24:19) i Bartłomiej Zawadzki (24:40) oraz Dominika Chryst (28:25) i Michalina Trefon (28:45). W konkurencji nordic walking najlepsi okazali się Paweł Słupianek (30:37) oraz Irena Janoszka (33:25).

KM


Polecamy również:


Podziel się: