TUT - zmiana terminu, bo leśnicy będą... liczyć zwierzęta!


5 tygodni przed imprezą, organizatorzy TUT - Trójmiejskiego Ultra Tracka zamieścili na swojej stronie pilny komunikat o niespotykanej treści. Oto zaplanowana na sobotę 16 lutego popularna i ceniona przez biegaczy impreza zostaje przesunięta na następny dzień z powodu… prowadzonej przez leśników „akcji liczenia zwierzyny leśnej i całkowitego zakazu wstępu do lasu”!

– Na spotkaniu w Nadleśnictwie Gdańsk dowiedzieliśmy się, że decyzja jest nieodwołalna i nie podlega żadnym negocjacjom, a została wprowadzona odgórnie. Wszystkie wcześniejsze uzgodnienia przestają obowiązywać – powiedział nam Michał Czepukojć. Zapytany, czy jego zdaniem prawdziwym powodem zakazu wstępu tego dnia do lasu nie jest odstrzał dzików, o którym ostatnio bardzo głośno, organizator TUT ucina spekulacje. – Nie chcemy polityki w bieganiu, zakomunikowano nam, że będzie liczenie zwierząt i tyle. Teraz najważniejsze jest zorganizowanie jak najlepszej imprezy – skwitował.

Jaki by nie był rzeczywisty powód, decyzja Nadleśnictwa Gdańsk stawia w trudnej sytuacji i organizatorów, i samych biegaczy. – Nie każdy, zwłaszcza biegacze przyjezdni, których na naszej imprezie jest wielu, może sobie pozwolić, by zostać w Trójmieście dzień dłużej – tłumaczy Czepukojć. – Liczymy się z rezygnacjami nawet  i 30 procent uczestników, a to oznacza dla nas realne koszty: każdemu, kto o to wystąpi, będziemy zwracać wpisowe. Niemało kosztuje przedłużenie o dobę wypożyczenia namiotów i innych elementów infrastruktury, opłacenie ludzi itp.  Nie próbowałem jeszcze liczyć potencjalnych strat, bo… na razie boję się to robić – przyznaje bezradnie organizator TUT, który przez chwilę brał nawet pod uwagę całkowite odwołanie imprezy. – Gdybyśmy nie dostali zgody na jakiś bliski termin, musielibyśmy to zrobić. Wszystkie uzgodnienia i pozwolenia przestałyby być ważne, fotografowie i obsługa mają swoje plany itd. itp.

A i tak, przeniesienie biegu nawet na dzień następny to duże wyzwanie logistyczne. – Zakaz wstępu do lasu obowiązuje przez całą sobotę 16 lutego, nie będziemy więc mogli tego dnia oznaczyć tras. Trzeba zrobić to wcześniej i doznakować w nocy z soboty na niedzielę, albo całe znakowanie przenieść na noc przed imprezą. To jest chyba jednak niemożliwe – martwi się Michał Czepukojć.

Najważniejsza dla niego jest teraz komunikacja z biegaczami, którzy planowali start w Trójmiejskim Ultra Tracku, zapisali się i wnieśli opłatę startową. Organizatorzy zaproponują im zwrot wpisowego, zmianę dystansu na krótszy (co daje wcześniejsze ukończenie biegu i możliwość szybszego powrotu do domu) lub przeniesienie opłaty na rok przyszły. – I tu jest jedyny miły, pozytywny aspekt tej bardzo trudnej dla nas sprawy. Biegacze nie mają do nas pretensji, wręcz przeciwnie - na profilu imprezy pojawiło się mnóstwo głosów nas wspierających – cieszy się Michał Czepukojć. – To pokazuje, że robienie imprezy ma sens i jeszcze bardziej postaramy się zorganizować ją 17 lutego jak najlepiej – obiecuje.

Trójmiejski Ultra Track jest organizowany w Gdańsku po raz szósty. Biegacze mają do wyboru 3 trasy na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego: TUT 68 km, Szybką Czterdziestkę i Grubą Piętnastkę. Do tej pory zgłosiło się 1200 osób, z czego niecałe 900 opłaciło wpisowe. Ile zrezygnuje z powodu zmiany terminu imprezy – na razie nie wiadomo.

Piotr Falkowski

fot. Agata Masiulaniec


Polecamy również:


Podziel się: