Yukon Arctic Ultra. Mroźno jak jeszcze nigdy. Pogrom!


Na starcie najdłuższego w tym roku dystansu (300 mil) stanęło 21 zawodników. Do mety dotarł... jeden!

To był trudny start i dla zawodników, i dla załogi - napisał Robert Pollhammer, organizator imprezy, odnosząc się do wyjątkowo niskich temperatur, z którymi mierzyli się biegacze. W większości - bez powodzenia. Odmrożenia zdziesiątkowały uczestników.

Bieg został przerwany na cały dzień, by poczekać na ocieplenie, czyli na temperaturę minus 30 stopni Celsjusza. Takie „ocieplenie” nie zdarzało się często. Słupki rtęci wskazywały najczęściej -40 do -47 st. C, a temperatura odczuwalna była jeszcze niższa. Każdego w mniejszym lub większym stopniu dotknęła hipotermia.

„Natura Jukonu pokazała prawdziwe oblicze, nie było ono dla nas gościnne” - podsumował Jovica Spajic, początkowy lider biegu, który nie ukończył zawodów z powodu odmrożeń. Najbardziej ucierpiał Roberto Zanda. Obrażenia wywołane mrozem okazały się na tyle poważne, że włoski ultramaratończyk trafił do szpitala i musi tam pozostać na kilka dni.

Tak trudnych warunków nie było nigdy w historii imprezy. Zdarzały się pojedyncze dni lub noce z temperaturą około -50 stopni, ale ekstremalna sytuacja nie trwała przez cały bieg.

Odmrożenia, na szczęście niewielkie, nie ominęły nawet zwycięzcy. Jethro De Decker, jedyny biegacz na mecie imprezy, to ultramaratończyk z RPA mieszkający w Singapurze. Metę mijał marszem. Jego rywale odpadli wcześniej, nie wyrabiając limitów lub z powodu wyczerpania zimnem.

Na dystansie krótszym, 100 mil, wystartowało tylko 8 zawodników. Do mety dobiegło 4 z nich, a najszybciej zrobił to Włoch Emanuele Gallo.

WYNIKI

IB

zdj. arcticultra.de

Polecamy również:


Podziel się: