Hill NW na Jaworzynie: Góra, która prawdziwie uczy pokory


W trzecim dniu 8. PKO Festiwalu Biegowego odbyły się 2. Mistrzostwa Polski w Hill Nordic Walking. Rozegrano je na trasie Biegu na Jaworzynę, na godzinę przed tym wydarzeniem. Trasa, która chociaż jest krótka, charakteryzuje się dużym nachyleniem, skutecznie zweryfikowała kondycję i ambicje wszystkich zawodników.

Dla wielu startujących dzisiaj było to pierwsze spotkanie z Jaworzyną. Ci, którzy przed rokiem wzięli udział w pierwszej edycji konkurencji, tym razem podeszli do niej z dużo większą pokorą. Wiedzieli już, że te 2,5 km tylko wygląda niewinnie w opisie trasy, ale tak naprawdę jest morderczą walką z własnymi słabościami i czasem. Widać to po kolejności wejścia zawodników na metę, która była zaskakująca. Sami zainteresowani mówili, że wielu bardzo szybkich chodziarzy, którzy regularnie stają na podium, dzisiaj znalazło się daleko poza nim. Z kolei ci, którzy nie mają dużej szybkości, ale za to wytrzymałość i górskie doświadczenie, zanotowali rekordowo dobre występy.

Jako pierwszy metę, czyli szczyt Jaworzyny Krynickiej osiągnął Robert Świecak, drugi był Tomasz Wojtowicz, który dzień wcześniej stanął na najniższym stopniu podium Mistrzostw Polski w Górskim Nordic Walking. Być może startując bez zmęczenia nawiązałby bardziej skuteczną walkę ze zwycięzcą, któremu deptał po piętach.

Wśród pań kolejny raz triumfowała Anna Zaczyńska, która wygrała wczoraj mistrzostwa na Górze Parkowej i to po raz czwarty. – Tutaj wygrałam dopiero drugi – żartowała na mecie, bo przecież konkurencja odbyła się dopiero dwa razy. – Ale za pierwszym razem ta góra naprawdę nauczyła mnie pokory i teraz już z dużą pokorą i pewnym strachem podchodzę do tego startu, bo zawsze jest ciężko. Byłam naciskana do połowy dystansu, ale potem udało się urwać i już szło się dobrze i spokojnie – komentowała.

Trasą byli zaskoczeni debiutanci, którzy mimo wszystko nie zrażali się do konkurencji: - Pierwszy raz szedłem na Jaworzynę i to było ciężkie podejście, ale na pewno nie ostatnie - obiecał Rafał Michoń z Niepołomic. – Już myślę, żeby to zrobić jeszcze raz. Lubię góry, wolę chodzić pod górę niż z góry, ale ta góra dała mi mocno w kość. Ma swoją specyfikę. Jeśli ktoś mówi, że to tylko dwa kilometry, niech sam spróbuje wejść. Ciężko jest też utrzymać technikę, ale robimy co możemy, czyli jak to mówi koleżanka: dzida i do góry. To krótkie przejście, ale bardzo intensywne, wolałbym już zrobić dychę po płaskim.

Była to ostatnia, trzecia konkurencja nordic walking, która odbyła się w ramach 8. PKO Festiwalu Biegowego i zdecydowanie najtrudniejsza z nich.

KM

Polecamy również:


Podziel się: