Główny Szlak Beskidzki 2.0 – na szybkości! Rafał Bielawa mierzy się z rekordem 500 km czerwonej nitki


114 godzin i 50 minut. Tyle czasu zajęło Maciejowi Więckowi pokonanie Głównego Szlaku Beskidzkiego w czerwcu 2013 roku. Próbę pobicia tego rekordu podejmie w środę wrocławski ultras Rafał Bielawa.

Oznaczony kolorem czerwonym Główny Szlak Beskidzki im. Kazimierza Sosnowskiego wiedzie z Ustronia w Beskidzie Śląskim do Wołosatego w Bieszczadach, przez 3 województwa i 30 gmin, 8 pasm górskich i 4 parki narodowe. Ma (według ostatnich pomiarów) 501,5 km długości i około 23000 m przewyższenia w górę.

Maciej Więcek biegł 4 lata temu z Wołosatego do Ustronia. – Ja wolę kierunek odwrotny – mówi Rafał Bielawa – choć teoretycznie jest nieco trudniejszy, ma troszkę więcej przewyższenia w górę. Czerwony szlak w Beskidzie Niskim i Bieszczadach znam doskonale, z Łemkowyny i Biegu Rzeźnika, nie ma dla mnie tajemnic. Za to początek GSB w Beskidzie Śląskim to dla mnie niemal tabula rasa i wolę mieć go jak najszybciej z głowy - tłumaczy.

Rafał Bielawa rusza na ekstremalną trasę już po raz drugi. Pokonał ją 2 lata temu, ze swym „Ultrabliźniakiem” Kamilem Klichem, w czasie 150 godzin 51 minut. Biegli wtedy sami, bez wsparcia, z 8-10 kilogramowymi plecakami mieszczącymi cały zapas niezbędnych rzeczy. Dzień po osiągnięciu rekordowego wyniku postanowili:  Za 2 lata wracamy i robimy to „na szybkości”.

„Na szybkości” czyli przede wszystkim - ze wsparciem. Jest wtedy lekko na plecach, można spokojnie co 70-80 km zmienić buty, dostać pożywienie wtedy kiedy jest potrzebne, bez kolejek w sklepach i schroniskach, nie martwiąc się o to, że schronisko może być nieczynne, a jeść nie ma co. - Support to takie „chłodne oczy i chłodna głowa” – śmieje się Rafał. – Przypomni, że trzeba zjeść i się napić, skontroluje tempo biegu, umożliwi przespanie się w samochodzie gdy dopada mega kryzys, a w zasięgu nie ma jakiegokolwiek miejsca noclegowego. Ja mam tylko biec!

Właśnie… JA. Nie MY. Bo ostatecznie próbę pobicia rekordu Maćka Więcka Rafał Bielawa podejmuje sam. – Jakiś czas temu Kamil stwierdził, że jednak nie czuje się na siłach, aby przebiec GSB w zakładanym czasie - wyjaśnia.  Ten rok nie pozwolił mu na odpowiednie przygotowania, a poza tym bliższa jest mu jednak akcja bez wsparcia, niż wyzwanie z bardziej "sportowym" zacięciem. Pobiegnę więc sam – stwierdza ze spokojem.

Paradoksalnie może to sprawić, że Rafał pobiegnie szybciej. – Bieg we dwóch to 2 razy więcej kryzysów, potrzeby fizjologiczne (jedzenie, spanie) w różnym czasie i przede wszystkim konieczność dopasowania się do siebie – tłumaczy.  Samemu każdy zrobi tę trasę  w lepszym czasie niż w duecie.

To jednak nie oznacza rozwodu Ultrabliźniaków.  Kamil Klich będzie na szlaku, wesprze mnie na niektórych odcinkach i bardzo jestem mu za to wdzięczny – mówi Bielawa. Pomocników, którzy dołączą na fragmencie trasy  będzie zresztą więcej. Paweł Jach, Tomasz Niezgódka, Adam Banaszek, Tomasz Komisarz, tegoroczny rzeźnicki partner Rafała – Andrzej Zyskowski i wielu innych biegaczy. A wsparcie na całej trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego zapewnią Krzysztof Dołęgowski i Wojciech Probst.

 Będzie naprawdę fajnie, zapowiada się super zabawa – mówi o 500-kilometrowym wyzwaniu Rafał Bielawa. – Kapitalnie będzie też gonić albo uciekać przed uczestnikami Łemkowyny. Z Krynicy planuję wybiec w piątek rano, więc będę miał kilkanaście godzin przewagi nad biegaczami z ŁUT-150. Ale już z tymi, co dzień później o 7 ruszą z Chyrowej na ŁUT-70 spotkam się pewnie często – przewiduje.

 ŁUT-owcy pewnie trochę rozdepczą i rozpaćkają mi trasę, która i tak w Beskidzie Niskim będzie mega błotnista – żartuje Rafał. – Ale to oczywiście nie ma znaczenia, „przeszkadzajek” i  „spowalniaczy” będzie przecież więcej, na przykład śnieg na Babiej Górze, nieobecny przed dwoma laty. Najbardziej dadzą mi w kość kolejne noce, w październiku już bardzo długie. Spędzę ich na trasie przynajmniej cztery, być może zahaczę o piątą, bo żeby pobić rekord Maćka muszę zameldować się w Wołosatem w niedzielę przed godziną 21:50.

Rafał Bielawa rusza na Główny Szlak Beskidzki w środę 11 października o godzinie 3 rano przy stacji PKP w Ustroniu. Cały jego bieg będzie można śledzić pod TYM linkiem:

A zatem… cóż, POWODZENIA, Rafale!

Piotr Falkowski

zdj. Łukasz Buszka

Polecamy również:


Podziel się: