Pobiegł za karę. Wyrodny ojciec? Fatalna szkoła?


W tej historii powiedzenie „biegiem do szkoły” nabiera dosłownego znaczenia. Pewien ojciec w ramach kary nałożonej na 10-letniego syna, polecił mu pobiec 1,6 km na lekcje. Mężczyzna uznał, że to są „stare metody rodzicielskie”.

Smutna historia wydarzyła się w stanie Wirginia. Bryan Thornhill kazał biec synowi po tym, jak został on wyrzucony na trzy dni ze szkolnego autobusu, za to że zastraszał inne dzieci. Biegać do szkoły miał przez cały tydzień.

O sprawie nie zrobiłoby się głośno, gdyby ojciec... nie transmitował biegu przez jeden z portali społecznościowych. Siedząc wygodnie w aucie podążał wolno za synem i opowiadał m.in o tym, że jest to zdrowy sposób na odbycie kary. Czasami, niczym komentator opisywał poczynania dziecka. „Dobra wiadomość jest taka, że utrzymuje bardzo dobre tempo sześciu mil na godzinę” - przyznał potem w jednym z wywiadów. 

Nagranie obiegło internet. Obejrzało je miliony ludzi. Szybko pojawiły się pytania o stosowność metod. Na zarzuty ojciec ma prostą odpowiedź: „Jeśli biegające dziecko obraża cię, to podnieś swój tyłek z kanapy, bo prawdopodobnie potrzebujesz okrążenia lub dwóch”.

Bulwersuje w całej sprawie jest także zachowanie szkoły (szkolnego kierowcy?) i bezrefleksyjnie nałożenie drakońskiej kary na tak małe dziecko. Oby nie odbiło się to na jego przyszłości w placówce, lokalnej społeczności...

RZ

źródło: ABC


Polecamy również:


Podziel się: